Otwarcie sezony na lodowcu Moelltal 10-13.11.2005
Szusowanie po stokach lodowca Moelltal to prawdziwa radość! Zwłaszcza, gdy:
:-) jest się tam z grupą przyjaciół
:-) każdego dnia szkoli cię przebojowy instruktor
:-) pogoda jest w dechę
Grupę Szarżowiczów zasiliła ekipa z Gdańska (nie-salsowicze tym razem), więc było nas około trzydziestu. Podzieliliśmy się na trzy grupy szkoleniowe, według umiejętności. Grupę najlepszych jeźdźców śnieżnych szkolił Peter Scheruga – przesympatyczny, roześmiany, świetny instruktor austriacki, szkolący instruktorów austriackich. Rewelacja! Grupę średniozaawansowaną prowadził Jędrek Marasek z Zakopanego, „Jędruś, niegodnam ja....” Czysta przyjemność patrzeć na śmig Jędrka, a potem słuchać jego uwag i porad, zwłaszcza, jeśli coś stale nie wychodzi (trzeba przyznać: chłopak ma cierpliwość). Grupę początkujących uczył instruktor PZNu Tomek Skrzypkowski – ojciec freestyle’owego Franka i Kuby.
Każdego wieczoru siadaliśmy wszyscy przed TV, aby oglądać siebie na video, nasze długie i krótkie... skręty... tiaaak. Przejazd każdego Peter komentował z wielką wnikliwością, zwłaszcza w ujęciach slow-motion. Takie szkolenie z pozycji fotelowej jest emocjonujące :-) Szusowaliśmy trzy i pół dnia (cztery osoby aż trzy dni, bowiem jazda przez Europę na ‘czuja’, bez atlasu, nie zawsze prowadzi w maliny... w istocie KasiaG, GosiaR, Jasiek Grający i Samar dotarli do celu zaledwie pół dnia później ;-). Przez cały pobyt pogoda była na medal; ni chmurki na niebie! To widać na zdjęciach.


