Rajdy konne
Kiedy z końcem czerwca rusza nasza akcja obozowa w Łynie, zwołujemy grupę twardzieli (płci obojga oczywiście), którzy podejmą się trudu przetransportowania koni z Popówka do Łyny (ok. 200 km). Niektórzy z nich wsadzają konie do wielkiej pakownej maszyny, zwanej koniowozem, ale ci prawdziwi miłośnicy jeździectwa wsiadają po prostu na koń i jadą przed siebie - przez tydzień! Jest to właśnie nasz rajd.
Zwykle wyrusza w poniedziałek, aby po wielu trudach, znojach i bólach przybyć w sobotę do bazy i pokazać całemu światu, że duch w narodzie nie zginął. Trudno porównać go do dawnych wędrówek po dzikich polach, ale kto chce naprawdę poczuć jak pachnie "koński" chleb i smakuje swobodna włóczęga, ten powinien bez zastanowienia spróbować tej przyjemności. Jeśli nie będzie mógł w czerwcu, to być może we wrześniu, czasem i w październiku, gdy rajdem będziemy wracać z Łyny do Popówka. A w następnym roku znów spotkamy się w drodze....


